23 marca 2014

Imagination.


Zajrzałam do tego pokoju. Cholernie się bałam. Tak długo stałam pod drzwiami wiedząc, że to co za nimi się znajduje jest po prostu nieuniknione. Podnosiłam drżącą rękę z myślą, że dotknę klamki - była taka zimna, stalowa, lśniąca - odpuściłam. Czasem nawet już za nią łapałam. 
Nie było tam nic złego. Wręcz przeciwnie, masa zrozumienia, dobroci, miłości i wsparcia. Bezpieczne ramiona.
- Pamiętaj propozycja jest otwarta - powiedziałeś.
Wszystko jest otwarte. 
Moje oczy chyba najbardziej. Stałam i wpatrywałam się w przestrzeń, która nie była wypełniona realnymi przedmiotami. Wszystko tam było tak śmiałe, tak niedosięgalne. Na ścianach wisiały obrazy. Ale to nie były byle jakie obrazy, to były obrazy z mojego życia. Przyszłe i przeszłe. Patrzyłam na nie z przerażeniem. 
- Zgubiłaś się? - spytałeś z troską w głosie. 
- Zgubiłam.
Patrzyłeś na mnie. Wiedziałeś, że nie pomożesz. - Takiego bólu w oczach nie widziałam dawno. - pomyślałam. 
Usiadłam na podłodze, a Ty razem ze mną. Otworzyłam wielką skrzynię. Były w niej wszystkie pamiątki, jakie zgromadziłam do tej pory. Większość tak bolesnych i pamiętnych, że nie mogłam na nie patrzeć obojętnie. Odtwarzałam filmy w głowie. Jak to się stało, kiedy je dostałam, jakie towarzyszyły mi uczucia gdy jest dostawałam i chowałam razem z innymi. 
 Im dłużej przebywałam w tym pokoju, oswajałam się z nim i jednocześnie chciałam wyjść z niego jeszcze szybciej. Kiedyś w końcu się znieczulę. Uderzałam w punkty, w te słabe punkty. Niemożliwe, żeby zwykłe rzeczy, zdjęcia, listy sprawiały mi tyle przykrości. Kiedyś w końcu się uodpornię. 
- Nie. - Odpowiedziałeś, kiedy tylko o tym pomyślałam. - Nie uodpornisz się. Za długo Cię znam, za długo Cię obserwuję. 
- Skąd możesz wiedzieć? Ja decyduję o swoim życiu! - wykrzyczałam ze łzami w oczach.
 - Nie. Nie uodpornisz się. 
- Czemu tak myślisz?
- Bo taka jesteś. 
Bo taka jestem. Nie bolało mnie to, że to powiedział. Bolało mnie to, że miał racje. Zbieram wspomnienia, które wciąż we mnie istnieją. Ja nie zapominam. Jeśli tylko poruszę odpowiedni punkt, wszystko wraca, emocje z tamtego dnia. Czuję się jakby to przeżywała dokładnie w tej chwili. 
To beznadziejne uczucie. Im bardziej chcesz czegoś uniknąć, tym bardziej się w to wkręcasz.
Ten pokój był piękny. Poddasze, drewniana, stara podłoga. Był słoneczny dzień, promienie przecierały się przez szczeliny. Wszystko wyglądało magicznie. Dawno niewidziane twarze, pamiątki i muzyka. W tle była muzyka tak dawno niesłuchana. Było tam tak pięknie, nie chciałam wychodzić, ale stałeś nade mną.
- Nie możesz tu zostać. Wiem, że na zawsze będziesz pamiętała o tym pokoju, że będziesz chciała do niego wrócić, ale nie możesz. Zaraz zabiorę Cię stąd, zamknę drzwi, a Ty będziesz musiała zostać na zewnątrz. Im dłużej będziesz zwlekała, tym gorzej będzie Ci zapomnieć o tym, co tu widziałaś. Nie zaakceptujesz niczego. W powietrzu unosi się tyle kurzu, niedługo Cię przykryje i wszyscy o Tobie zapomną. Nikt nie będzie tu zaglądał, zostaniesz sama. 
 - Nie chcę zostać sama. - wyszeptałam.
  - Wiem. - Objąłeś moje ramiona i spojrzałeś mi głęboko w oczy. - Dlatego musisz stąd jak najszybciej wyjść. To wszystko tutaj zaraz zacznie wyciągać do Ciebie ręce, zacznie Cię prosić, błagać, żebyś została i Ty wtedy zostaniesz, oboje wiemy jaka jesteś. Nie będziesz tu szczęśliwa.
Miałeś rację. Wszystko powoli pełzło do mnie, małe, ukryte dziecięce oczy. Cofałam się, cofałam. Myślałam, że kiedy wchodziłam tutaj zamknęłam drzwi. Nie zrobiłam tego. Przeszłam chwiejnym krokiem i spadłam. 
- Gdzie masz skrzydła? - zapytałeś ironicznym tonem. Już nie byłeś taki miły.
Zostały w tamtym pokoju.  

12 stycznia 2014

Dear Friend.

Drogi przyjacielu.
   Minęło wiele lat odkąd normalnie mogliśmy ze sobą porozmawiać. Czuję, że jesteś na mnie zły i nie wiem czemu. Chciałabym przepraszać, bo tego mnie nauczyłeś. Przepraszania, za wszystko, za siebie, za innych, za to co zrobiłam i nie zrobiłam. Teraz, kiedy stoję tu sama bez Ciebie wiem, że przepraszać trzeba wtedy, gdy się zawini. Ja nie zawiniłam. Chyba, że Twoim zdaniem życie, to powód by przepraszać. W takim razie PRZEPRASZAM. 
   Nasza przyjaźń nie zaczęła się tak od razu, początkowo byłeś mi obojętny, przyzwyczajona byłam do Twojej obecności i nie zauważałam, że mogę wiele się od Ciebie nauczyć. Z czasem kiedy Cię obserwowałam doszłam do wniosku, że nie jesteś szczęśliwy. Obserwacja i analiza, kolejna rzecz, której mnie nauczyłeś. Miałeś wokół siebie innych ludzi, których uważałeś za przyjaciół - ja ich nie lubiłam. Kiedy patrzyłam na Ciebie zaczęłam sobie myśleć, czemu jesteś nieszczęśliwy, bo rzeczywiście tak było. Mimo, że starałeś się to ukryć, ja widziałam jak płaczesz wieczorami, jak moja obecność często była dla Ciebie ukojeniem. Teraz tego nie ma? Dlaczego? Chciałam pomóc, ale nie wiedziałam jak. Próbowałam wyciągnąć rękę, ale gdybyś mógł obciąłbyś mi ją. Reagowałeś gniewem, na moje pomysły i propozycje, ale ja zaczęłam Cię lubić i doceniać. Postanowiłam usunąć się na bok i dalej obserwować. Być przy Tobie mimo, że udawałeś, że tego nie potrzebujesz. Nie mogłam pomóc, więc chociaż nie chciałam przeszkadzać. Starałam się jak mogłam. Wygłupiałam się dla Ciebie, śmiałam się dla Ciebie, chowałam dumę dla Ciebie. Tylko, że wygłupy innych były śmieszniejsze, śmiech innych był zabawniejszy, każdy był lepszy ode mnie. Dlaczego zauważyłeś, że jestem i się staram, gdy odeszłam? Moje zachowanie było dla Ciebie normalne, więc gdy go zabrakło Twój dzień był niepełny. Przepraszałam. Podejrzewałam, że to moja wina, bo tak zgrabnie to odwróciłeś. Miałam nowych przyjaciół, którzy mnie doceniali. Ale byłeś jak pies ogrodnika. Sam mnie nie chciałeś, ale inni też nie mogli mnie mieć. Wzięłam wszystko na siebie. Wszystko wróciło do normy. Znów byłam wypełniaczem Twojego dnia. Jak tło na obrazie, którego nie może zabraknąć. Robiłam wszystko byś się uśmiechnął - nie chciałeś. Wszystko byś nie płakał - płakałeś. Byś się nie denerwował - denerwowałeś się. Obserwacja i analiza, nie była już potrzebna. Wiedziałam dokładnie co jest grane i przywykłam. Nie podobało Ci się, gdy ktoś chciał pokazać mi, że to niesprawiedliwe. Mogłabym mówić dalej, o staraniach i odrzuceniu jakie zaplanowałeś dla mnie, ale po co? Przecież wiesz jak było.
   Poszłam dalej, a Ty nie. Udało mi się uwolnić, lecz próbowałeś mi wmówić, ze to złe. Męczyłam się z swoim własnym sumieniem. Jestem daleko od tego miejsca, a Ty nadal w nim tkwisz. Ja nadal Cię potrzebuję, ale Ty mnie nie. Udało Ci się przywyknąć, że Twoje tło się zmieniło, ale chciałbyś by wróciło stare. Tylko, że na moim tle już narysowałam własny obraz. Nie mogę go teraz wymazać i wrócić, bo tego chcesz. Jestem daleko, dalej niż mogłam sobie wyobrazić, a mówiłeś mi, że bez Ciebie tego nie osiągnę. Osiągnę, nawet więcej. Dobrze, że jesteś, bo na moim sumieniu pozostawiłeś wielki martwy punkt i on wraca, na szczęście. Bez Ciebie byłoby źle, ale z Tobą też nie było dobrze.  
   Patrzę, ale nie chcę widzieć. Widzieć tego co się z Tobą stało. Nie chcesz mi wierzyć, nie chcesz mnie słuchać. Nadal są inni. Czasem żałuję, że tak wiele Ci o sobie opowiedziałam, bo dzięki temu wiedziałeś gdzie uderzać. Nadal uderzasz, ale w ten martwy punkt, który stworzyłeś, który nie robi już na mnie wrażenia. Nie chcesz pomocy - wiem. Nie radzisz sobie - to też wiem. Znów patrzę bezradnie. Uciska mnie to mocno w serce, ale Ty godzisz się na to. Pozwalasz. To jest Twoje życie i pamiętaj, że czasem warto poprosić o pomoc.