Wiedziałam, że tak łatwo nie pozwolisz mi odejść. Nie pozwolisz mi, zaszyć się gdzieś daleko od Ciebie, żeby zapomnieć. Nawet kiedy staram się odjechać jak najdalej, Ty zawsze mnie uprzedzasz. Odwiedzasz to miejsce pierwszy, żeby zostawić mi jakoś znak, przypomnienie.
Wiedziałam, że tak łatwo nie pozwolisz mi być szczęśliwą. Nie pozwolisz mi uciec od wspomnień i zbudować radość prosto na swoim sercu.
Nawet kiedy staram się uśmiechać każdego dnia, odnajduję Twoje przypomnienia.
Wiedziałam, że kłamiesz, mówiąc, że chcesz widzieć mnie szczęśliwą. Tak naprawdę nie chcesz tego, gdyby tak było, po co by były te przypomnienia. Dlaczego nie dawałbyś mi spać po nocach i drżeć ze strachu,
kiedy poczuję coś dobrego.
Wiedziałam, że łatwo nie będzie. Ty też to wiedziałeś.
Za dużo wiedzieliśmy, zdecydowanie za dużo.
Czasem lepiej nie wiedzieć jest.
Podobno im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. To prawda. Tylko kiedy jesteśmy nieświadomi czyhającego nieszczęścia, jesteśmy w stanie rozkoszować się dniem dzisiejszym.
Ale ja nie mogę.
Za dużo wiem, zdecydowanie za dużo.
Czasem lepiej nie wiedzieć jest.
Czy ludzie są szczęśliwi naprawdę? Jak to dostrzec?
Kiedy idę ulicą, zastanawiam się, co myślą Ci ludzie. Co dopiero wydarzyło się chwilę temu w ich życiu, a co dopiero się wydarzy. Czasem widzę kobietę, która idzie - płacze. Mam ochotę spytać się, co się stało. Na myśl przychodzą mi zaraz rzeczy, które dopadły mnie, że nie potrafiłam powstrzymać płaczu nawet na ulicy. Czasem widzę parę, która stoi - kłócą się. Myślę sobie czy to jakaś błahostka, z którą teraz nie potrafią sobie poradzić i to tylko emocje wzięły górę czy właśnie przechodzą głęboki kryzys.
Ilu ludzi, tyle historii. Chciałabym je wszystkie poznać. Wiem - to niemożliwe, ale nadzieja, że kiedyś to się stanie jest silniejsza. Mogę mieć nadzieję. Tak samo, jak mam nadzieję, że kiedyś spojrzę w lustro na siebie tak, jak kiedyś. Że Ty spojrzysz...
Trudno mi dostrzec w sobie jakieś zmiany, ale tak - definitywnie zmieniłam się. Tylko kiedyś potrafiłam ocenić czy na lepsze czy gorsze. Teraz myślę, że nie ma takiej hierarchii.
Zmiana to zmiana, nastąpiła, a wiec musiała.
Powinnam to zaakceptować, że to nieuchronne, że nie zatrzymam żadnej chwili.
Dzisiaj nie widziałam słońca. Po prostu go nie ma. Pochmurny dzień, będę musiała wyjść i się z nim zmierzyć. Poczuć się przez chwilę jego częścią, następnie wrócę do domu i odetnę się od niego. Nie na zawsze, bo jutro znów będę musiała to zrobić. Codziennie muszę czuć się częścią otaczającego mnie świata, bo żeby drzewa mogły mówić, ja muszę oddychać. Chciałabym żyć.
Two weeks together, that's all it took, two weeks for me to fall in love with you.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz