Gubię się w tym jak strasznie skomplikowani są ludzie i wszystko to, co z nimi związane, co odbija się w ich duszy. Każdy dąży do głębokiego poznania, bo wtedy wydaje mu się, że osiąga jakiś wewnętrzny spokój. Tak naprawdę nigdy niczego nie poznamy do końca, tak szczegółowo jakbyśmy tego chcieli. Jak moglibyśmy to zrobić, kiedy nie znamy siebie? Życie jest nieprzewidywalne i rzuca nas czasem w takie zakamarki naszej podświadomości, że nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Po raz pierwszy musimy zmagać się z jakimś problemem, którego istnienia jeszcze wczoraj nie byliśmy świadomi.
Czasem brakuje nam tego, brakuje nam, żeby ktoś po prostu zrozumiał. Lepiej zrozumieć samego siebie. Poznać siebie. Zaprzyjaźnić się z sobą, unikać pustki w sercu, bo kiedy mamy siebie, mamy wszystko. Jak możemy wypełnić coś, czego pochodzenia nie znamy. Więc zacznijmy od siebie. Wtedy będziemy mieli miłość, przyjaźń, zrozumienie, zaufanie na wyciągnięcie ręki.
Dawanie jest o wiele bardziej korzystne, jeśli mamy czym się dzielić.
Wydaje nam się, że jeśli nie akceptujemy siebie, to potrzebujemy poznać kogoś, kto zrobi to za nas. Ale jak możesz dać komuś miłość, jeśli nie ma jej w Tobie? Jak możesz akceptować czyjeś wady, jeśli nie akceptujesz swoich?
Za długo siedziałam na ganku. Herbata wystygła, a ja patrzyłam zaślepiona w widok gór, z nadzieją, że przyjdziesz. Chciałam żebyś pojawił się choć na sekundę, żebyś pocałował mnie w policzek. Teraz wiem, że wcale nie na to czekałam, nie tego chciałam. Chciałam po prostu kogoś, kto pozwoli mi zapomnieć, że ta herbata jest już zimna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz