Jednego dnia myślisz sobie, że nic nie ma sensu, że ktoś kiedyś ułożył taki scenariusz dla Ciebie i nic nie jesteś w stanie z tym zrobić. Godzisz się na nieszczęścia przydarzające się Tobie, nie mając świadomości, ze tak naprawdę sam jesteś odpowiedzialny za to wszystko dookoła.
Pewnego dnia siadasz z kubkiem przed chwilą zaparzonej herbaty, bierzesz książkę do ręki i nagle dostajesz olśnienia. Nie ma czegoś takiego, jak plan dla mnie stworzony. Jestem panem swego losu i mogę wszystko zmienić. Jesteś jak perpetum mobile nieustającego szczęścia. Myślisz, że możesz więcej, że każdy dzień jest nowym początkiem i nieważne jaki byłeś wczoraj, co mówili o Tobie inni. Zaczynasz żyć według własnych reguł, żyjesz tak, jak zawsze chciałeś.
Kolejnego dnia siadasz dumny z siebie z kubkiem herbaty, sięgasz po książkę i dochodzisz do wniosku, że po co było to wszystko. Ta cała zmiana. Nikt jej nie zauważył, każdy dziwnie patrzył na Twoje zachowanie, bo byli przyzwyczajeni do czegoś innego. Ludzie usilnie próbowali wcisnąć Cię w starą ramkę i co robisz? Poddajesz się im. Herbata stygnie, odkładasz książkę i czujesz tylko, jak łzy spływają powoli po policzku. Myślisz sobie, że Ciebie na pewno nie dotyczy to, że można się zmienić. Każdy może, ale nie ja.
Pamiętaj, że któregoś dnia, naprawdę któregoś dnia, znów usiądziesz z książką i herbatą i pomyślisz "tak, dziś jest ten dzień, kiedy mogę tyle zmienić". Proszę Cię. Tego samego dnia, kiedy znów pomyślisz, że wszystko się ułoży, że dasz z siebie wszystko, przypomnij sobie, że może zdarzyć się dzień zwątpienia, który pewnie już przeżyłeś, skoro znajdujesz się właśnie tutaj. Przypomnij sobie o tym, że to tylko jeden dzień, ale jutro będzie kolejny, nowy początek i wszystko dalej będzie tak, jak chcesz. Nie marnuj szansy na dążenie do doskonałości, na dążenie do akceptacji samego siebie. Skoro ludzie przyzwyczaili się do "starego" Ciebie, to do nowego też kiedyś przywykną. Nie warto znów zaczynać wszystkiego od początku. Może lekko się cofniemy, może spadniemy o szczebel niżej.
Nie chcę po raz kolejny przechodzić tego, co było dawno. A niestety, nieustannie do tego zmierzam. Tak bardzo chciałam, żeby ludzie mieli mnie za kogoś innego, kogoś na kogo pracowałam bardzo długo. Nie zauważyłam, że nic się nie zmieniło. Ludzie sprzed ośmiu lat, myślą o mnie dokładnie to samo, co Ci, którzy są blisko teraz. Nie taki miałam plan. Inne były założenia. Nie wiem gdzie zrobiłam błąd, ale nie chce mi się czasem na siebie patrzeć. Kiedy widzę, że znów zataczam koło. Kiedy myślałam, że jestem już taka mądra, że tyle się nauczyłam... Niczego się nie nauczyłam. Powiem więcej. Mam wrażenie, że się cofnęłam. Niby wiem więcej, ale coraz mniej stosuje się do tego, co pozwoliło mi przetrwać.
Dlatego proszę Ciebie i siebie samą. Nie poddawaj się, bo ktoś nie widzi zmiany. Nie dawaj ludziom wepchnąć Cię z powrotem do dziupli, z której chcesz wypłynąć. Żyj własnym życiem i uczyń je pięknym dla samego siebie.
"Idź i nie grzesz więcej."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz