Nie wiem, nie starałam się - pomyślałam.
Nie wiem czemu, ale kiedy jestem wśród ludzi, kiedy na nich patrzę, staram się zachowywać cząstki normalności. Niestety, jeśli tylko spojrzę gdzie indziej, wyłączam się. Nie słyszę o czym mówią, z czego się śmieją. Jednak w pewien sposób czuję się ich częścią. I kiedy tylko zostaję sama na ulicy, napływają mi łzy do oczu i czuję jakbym wyszła z jakiegoś transu. Jakby wszystko to, co się działo, było tylko symulacją rzeczywistości, czymś co chciałabym widzieć, czymś w czym chciałabym uczestniczyć. Siedząc z ludźmi mam wrażenie jakbym obserwowała ich przez szybę. Dobrze mi, że są, że ich widzę, ale nie mogę do końca z nimi się skontaktować.
Nie umiem powstrzymać się od wrażenia, że jednak życie nie jest dla wszystkich...
Nie wiem czemu, ale kiedy jestem wśród ludzi, kiedy na nich patrzę, staram się zachowywać cząstki normalności. Niestety, jeśli tylko spojrzę gdzie indziej, wyłączam się. Nie słyszę o czym mówią, z czego się śmieją. Jednak w pewien sposób czuję się ich częścią. I kiedy tylko zostaję sama na ulicy, napływają mi łzy do oczu i czuję jakbym wyszła z jakiegoś transu. Jakby wszystko to, co się działo, było tylko symulacją rzeczywistości, czymś co chciałabym widzieć, czymś w czym chciałabym uczestniczyć. Siedząc z ludźmi mam wrażenie jakbym obserwowała ich przez szybę. Dobrze mi, że są, że ich widzę, ale nie mogę do końca z nimi się skontaktować.
Nie umiem powstrzymać się od wrażenia, że jednak życie nie jest dla wszystkich...
Nie jest łatwo odnaleźć siebie, kiedy tak naprawdę nie wiesz czego szukać. Może ja po prostu taka jestem - nie do końca zdefiniowana, niejednoznaczna, a próbuję na siłę wcisnąć się w jakieś ramki, żeby społeczeństwu lepiej się mnie odbierało. Nie umiem rozgryźć siebie. Jak mogłabym tego wymagać od innych. Nie chcę być w ramce, jednak usilnie do tego dążę. Czy nie mogłabym wreszcie zaakceptować tego faktu, że po prostu taka jestem? Dlaczego wszyscy nie możemy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz