Moje
życie nigdy nie było prozą.
Poetyckie
schematy zawsze układały się w mojej głowie i nawet nie potrafię sobie wyobrazić
jak prozą można myśleć. Wszystko w mojej głowie plącze się w jeden długi
wiersz, w którym interpretacja jest dowolna. Ileż było sytuacji, o których
myślałam, które układałam w wersy. Teraz gdybym je przeczytała, czy
wiedziałabym, o co tak dokładnie wtedy mi chodziło? To jest piękne w poezji.
Zostawia przestrzeń na wolną interpretację. I dlatego nigdy nie lubiłam w
liceum interpretować wierszy, bo moje wyobrażenie zawsze było inne niż to,
które zakładała nauczycielka. Ale czy było błędne? Poeta pisząc, próbuje
przekazać nam pewne wspomnienia, ukryte za słowami, ale czy to oznacza, że
jeśli przełożymy to na swoje myślenie, dopasujemy do swojego życia i w tym tekście
odnajdziemy cząstkę siebie, to źle? Każdy czytając wychwytuje to, co jest w
stanie wychwycić i ułożyć w pewną całość zdolną do zrozumienia dla siebie. Ile
przez to nieporozumień między ludźmi. „Mowa
jest źródłem nieporozumień”- Antoine de Saint-Exupéry Czasem mam wrażenie jakbym na co dzień mówiła
wierszem, bo ludzie często w ogóle w inny sposób rozumieją to, co chcę
przekazać. To tak jakby co innego wychodziło ode mnie, a co innego do nich
docierało. Wiersze zmuszają do myślenia, do zatrzymania się na chwilę i
pomyślenia. Dlatego nie dziwię się, że wielu nie rozumie. Lubię tę przestrzeń,
te niedomówienia, możliwość myślenia. Tylko czy wtedy tworzę rzeczywistość prawdziwą
czy taka, jaką chciałabym, żeby ona była? Każdy ma swój mały wiersz, z
większymi lub mniejszymi przestrzeniami, pytaniami retorycznymi z
wielokropkami. Od nas zależy, jak damy siebie zinterpretować i którą część
poezji pokażemy. Chciałabym być prostą prozą, aby każdy mógł czytać mnie
bezbłędnie i z pełną świadomością mógł powiedzieć – rozumiem Cię. Jednak ja
unikam tego. Nie będę prozą, każdy odbierze mnie tak, jak będzie chciał. Każdy
w moich oczach wyczyta co innego.
Po raz kolejny zastanawiam się… jacy jesteśmy
naprawdę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz